What's new?
Od 17.11 nie planuje notek! Bo to mi po prostu nie wychodzi.

Od 29.10.2014 zaczynam wykonywać wybrane zamówienia.

Szablon widnieje od 28.04.2016. Wykorzystane instrukcje zostały umieszczone w podstronie Credits.

Szablon powinien działać we wszystkich przeglądarkach (działa najlepiej w Google Chrome oraz Operze, z Mozillą Firefox i Safari będę niedługo walczyć) i w większości rozdzielczości (sprawdzałam to kilka razy).

Recomend
Brak znanych mi imprez. :(

#10 Leslye Walton - Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender

Tytuł: Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender
Autor: Leslye Walton
Wydawnictwo: SQN Imagination
Liczba stron: 298
Rok wydania: 2016


Dzisiaj przychodzę do was z dość drobną książką. Jednak opisana w niej historia jest niezwykle magiczna. A to wszystko za sprawką niewiarygodnej opowieści o życiu Avy Lavender, która... urodziła się ze skrzydłami.

Jednak zacznijmy od samego początku. Autorką książki Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender jest Leslye Walton, natomiast wydaniem polskiego tłumaczenia zajęło się Wydawnictwo SQN Imagination. Już sam fakt, że wydawnictwo postanowiło zachować oryginalną okładkę jest dużym plusem, ponieważ jest ona przepiękna. Ma ona zdobione złotem piórka, które są nawiązaniem do głównej bohaterki książki. Jednak w przeciwieństwie do amerykańskiego wydania, które ma twardą oprawę z obwolutą, nasze jest jakby lekko tekturowe.

#9 Aleksandra Julia Kotela - Ręce ojca


Tytuł: Ręce ojca
Autor: Aleksandra Julia Kotela
Wydawnictwo: JanKa
Liczba stron: 316
Rok wydania: 2019


Dosyć dawno nie dodawałam recenzji żadnej książki. Jest to spowodowane wieloma rzeczami, ale o tym postaram się Wam napisać w oddzielnym poście, może nawet na dniach. Ten post natomiast, skupiać się będzie w okół książki autorstwa Aleksandry Julii Koteli pod tytułem Ręce ojca. Książkę otrzymałam, aby ją przeczytać i zrecenzować. Z opisu, wydała mi się idealną pozycją dla mnie. Przecież uwielbiam takie nietypowe, niejednoznaczne historie, podbiegające pod kryminał oraz thriller psychologiczny. Jaka okazała się książka? O tym możecie przeczytać w dalszej części tego posta.

#8 Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka - Klątwa Przeznaczenia

Tytuł: Klątwa Przeznaczenia
Autor: Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 810
Rok wydania: 2017


Dzisiaj opowiem wam nieco o książce Moniki Magoskiej-Suchar i Sywlii Dubieleckiej pod tytułem Klątwa Przeznaczenia. Książka została wydana przez Wydawnictwo Novae Res i niestety nie było o niej głośno. Piszę niestety, ponieważ, gdyby książka miała jakąkolwiek promocję ze strony wydawnictwa, to na pewno już dawno bym o niej usłyszała i chciała ją przeczytać. Natomiast ja na książkę natrafiłam dzięki profilowi jednej z autorek na instagramie (klatwaprzeznaczenia). Autorka postarała się o promocję i to właśnie dzięki niej mogłam książkę zdobyć. I to nie byle jaki egzemplarz, bo z autografem (co będziecie mogli zobaczyć poniżej).

#7 Rafał Cichowski - Pył Ziemi

Tytuł: Pył Ziemi
Autor: Rafał Cichowski
Wydawnictwo: SQN Imagination
Liczba stron: 317
Rok wydania: 2017

Zazwyczaj w tym miejscu dawałam wam opis z okładki książki, ale wiecie co? Dzisiaj sobie odpuszczę, bo opis zdradza nieco za dużo o treści. Ponad to jest też troszkę przydługi, tak prawdę powiedziawszy. I chyba właśnie przez to przepadłam z tą książką. Dlaczego? Dowiecie się dosłownie za chwilę.

#6 Agnieszka Lingas-Łoniewska - W szponach szaleństwa

 
Tytuł: W szponach szaleństwa
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 285
Rok wydania: 2017

Z okładki:
Gdy komisarz Ewa Barska zostaje wezwana na miejsce znalezienia okaleczonych zwłok młodej dziewczyny, nie wie jeszcze, że to dopiero preludium szaleństwa, które ogarnie cały Wrocław. Kolejne ofiary pojawiają się w zastraszającym tempie, a trop prowadzi na Wydział Historii Uniwersytetu Wrocławskiego.
Kiedy na drodze energetycznej policjantki stanie wybitny historyk, doktor Mateusz Herz, to także będzie początek jej własnej historii, gdzie uczucia odegrają kolosalną rolę. Jednak w tej opowieści nic nie jest jasne i oczywiste.


Konkurs literacki "Splątane Nici" - patronat


Kochani, przychodzę dzisiaj do Was nie z recenzją, a z informacją dla tych, którzy piszą coś swojego do szuflady, bądź na wattpad'a. Jako, że objęłam swoim patronatem konkurs Spątane Nici, to chce Was zachęcić do wzięcia w nim udziału.


Tak więc jeśli:
  • piszesz opowiadania do szuflady
  • piszesz one-hoty
  • piszesz i publikujesz na wattpadzie
  • piszesz swoją książkę
to koniecznie powinieneś zajrzeć na Wattpada i zapoznać się z najnowszą edycją konkursu literackiego Splątane Nici

Wszelkie informację, wraz z regulaminem oraz wszystkimi terminami, znajdziecie na oficjalnie stronie konkursu.

Ale tak w skrócie, mogę wam powiedzieć, że na zgłoszenia swoich opowiadań, one-shotów, książek, macie czas do połowy lipca bieżącego roku. Potem jury wybierze najlepsze teksty z biorących udział w konkursie, a te zostaną potem nagrodzone nagrodami rzeczowymi ufundowanymi przez wydawnictwa, które zgodziły się objąć konkurs swoimi patronatami.

Do grona wydawnictw, które są fundatorami nagród książkowych należą między innymi:
Wydawnictwo Pruszyński i S-ka,
Wydawnictwo Jaguar,
Wydawnictwo SQN
oraz Wydawnictwo Novae Res.

Także, jeszcze raz zachęcam WAS serdecznie do wzięcia udziału w tym właśnie konkursie. :)

Buziaki! 


#5. Amie Kaufman, Jay Kristoff - Illuminae

Tytuł: Illuminae / Illuminae_Folder_01
Tytuł oryginalny: Illuminae. The Illuminae Files_01
Autor: Amie Kaufman, Jay Kristoff
Tłumaczenie: Mateusz Borowski
Wydawnictwo: moondrive
Liczba stron: 579
Książka z serii: The Illuminae
Rok wydania: 2017

Z okładki:
Rok 2575. Na kolonię Kerenza napada BeiTech. Tych ludzi, którym udało się przeżyć, ewakuują trzy statki: Alexander, Hypatia i Copenicus. Ściga je jednak pancernik Lincoln. Jego zadaniem jest uciszyć świadków brutalnego ataku. W między czasie Kady włamuję się do zaszyfrowanego systemu statku, na którym się znajduję. Dowiaduję się w ten sposób ciekawych rzeczy. Miedzy innymi tego, co dzieje się na pozostałych statkach, a także dlaczego BeiTech zaatakował kolonię. Bohaterowie muszę zrobić wszystko co w ich mocy, by przeżyć podróż.


It's been a year...


Dzisiaj... Dzisiaj mija rok odkąd nie ma już ze mną mojej psiny.
To był... Na prawdę długi rok pod tym względem. Co najdziwniejsze, czasem mam wrażenie, że ona wciąż jest gdzieś blisko. Czasem wydaje mi się, że słyszę jak idzie po przedpokoju stukając o panele swoimi pazurkami. Czasem mam wrażenie, że skrobie w moje drzwi chcąc wejść do mojego pokoju. Czasem... To "czasem" momentami zdarza się bardzo często.
Sądziłam, że po roku ból będzie trochę mniejszy... Szczególnie w TEN dzień. Ale nie jest. Nie jest ani trochę mniejszy... Boli tak samo cholernie mocno, jak wtedy, gdy trzymałam Perłę na rękach, kiedy dostawała pierwszy zastrzyk. Tak samo mocno, gdy zabierałam jej bezwładne już ciałko ze stołu w gabinecie weterynaryjnym. Tak samo mocno, gdy trzymałam jej ciałko na kolanach jadąc samochodem, żeby ją pochować.
I pamiętam to wszystko tak dobrze, jakby to było wczoraj. Jakbym to nagle przeżywała na nowo. Jakbym musiała podjąć te same decyzje po raz kolejny. I patrzeć jak z mojego pupila uchodzi życie.
Szczerze? Nikomu nie życzę przechodzenia przez to. To jest tak ogromne przywiązanie... Szczególnie, gdy pupila traktuje się jak członka rodziny.
Rok temu, gdy pisałam o uśpieniu Perły płakałam. Płakałam przez kilka dni po napisaniu postu. Płakałam przez kilka tygodni, gdy tylko znalazłam się sama ze swoimi myślami.
A dzisiaj? Dzisiaj też płakałam, gdy byłam sama i przypomniałam sobie to wszystko. Płakałam niemal tak samo mocno, jak wtedy. I nie wiem jak będę to odbierać za kilka dni. Nie wiem jak będę przeżywać ten dzień za rok czy też za kilka lat. Może z czasem jednak ten ból przejdzie. Może ta tęsknota zmaleje. Może...

Bo po prostu tęsknie za Tobą malutka.



♥♥♥

#4. Katarzyna Puzyńska - Więcej czerwieni

Tytuł: Więcej czerwieni
Autor: Katarzyna Puzyńska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 559
Książka z serii: Lipowo

Z okładki:

W Lipowie lato w pełni. Na polach rozpoczynają się żniwa, a w sadach dojrzewają jabłka. Młodszy aspirant Daniel Podgórski czuje, że znalazł się w najlepszym momencie swojego życia. Tymczasem w okolicach sennego zazwyczaj Lipowa zostają zabite dwie młode kobiety. Sprawca okaleczył brutalnie ich ciała. Policja kryminalna z Brodnicy podejrzewa, że oba zabójstwa mogą być dziełem seryjnego mordercy. Podgórski dołącza do ekipy śledczej prowadzonej przez kontrowersyjną komisarz Klementynę Kopp. Policja stara się znaleźć punkty wspólne pomiędzy obiema ofiarami i stworzyć profil zabójcy. Brak postępów w śledztwie zbiega się z kłopotami w życiu prywatnym policjanta.

#3. Rick Riordan - Percy Jackson & the Olympians, The Lightning Thief


Tytuł: Percy Jackson & the Olympians, The Lightning Thief

Autor: Rick Riordan
Wydawnictwo: Disney, Hyperion Books
Liczba stron: 393
Książka z serii: Percy Jackson & the Olympians

Z okładki:

PERCY JACKSON is about to be kicked out of boarding school... again. And that's the least of his troubles. Lately, mythological monsters and the gods of Mount Olympus seem to be walking straight out of the pages of Percy's Grek mythology textbook and into his life. And worse, he's angered a few of them. Zeus's master lightning bold has been stolen, and Percy is the prime suspect.
Now Percy and his friends have just ten days to find and return Zeus's stolen property and bring peace to a warring Mount Olympus. But to succeed on his quest, Percy will have to do more than catch the true thief: he must come t terms with the father who abandoned him; solve the riddle of the Oracle, which warns him of betrayal by a friend; and unravel a treachery more powerful than the gods themselves.


#2. Katarzyna Puzyńska - Motylek

Tytuł: Motylek
Autor: Katarzyna Puzyńska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 608
Książka z serii: Lipowo

Z okładki:

Doskonale skonstruowany kryminał, gęsta atmosfera małej społeczności i zagadki z przeszłości, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego.
W mroźny zimowy poranek na skraju wsi zostaje znalezione ciało zakonnicy. Początkowo wydaje się, że kobietę potrącił samochód, okazuje się jednak, że ktoś ją zabił i upozorował wypadek. Kilka dni później ginie kolejna osoba. Ofiary nie wydają się  ze sobą w żaden sposób powiązane. Zaczyna się wyścig z czasem. Policja musi odnaleźć morderce, zanim zginą kolejne kobiety.
Śledztwo ujawnia tajemnice mrocznej przeszłości zakonnicy, przy okazji odkrywając też mniejsze lub większe przewiny mieszkańców tylko na pozór sielskiej miejscowości.

Hen party - Please, don't forget about

W sobotę (29.04) miałam okazję organizować Wieczór Panieński dla mojej przyjaciółki. Powiem wam, że było to nie lada wyzwanie, bo brakowało mi pomysłów. Na początku miało być nas około 10 osób, a w końcu... Na imprezie było nas 3 (razem z przyszłą Panną Młodą). Jednym słowem towarzystwo się wykruszyło.
Ale mimo wszystko, mimo tak niewielkiej grupki, mogę spokojnie stwierdzić, że impreza się udała. Chociaż miałam problem z wyborem i kupnem prezentu to... Zaskoczyłam przyjaciółkę tym co dostała.

#1. Jay Asher - Trzynaście powodów


Tytuł: Trzynaście powodów
Tytuł oryginalny: 13 reasons why
Autor: Jay Asher
Tłumaczenie: Aleksandra Górska
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 272

Uwaga! Tekst może zawierać spoilery na temat treści książki.

Opis z okładki: Clay Jensen wraca do domu ze szkoły i przed drzwiami znajduje dziwną paczkę. W środku jest kilka taśm magnetofonowych nagranych przez Hannah, koleżanką z klasy, która dwa tygodnie wcześniej popełniła samobójstwo. Dziewczyna wyjaśnia, że istnieje trzymacie powodów, dla których zdecydowała się odebrać sobie życie. Clay jest jednym z nich i jeśli wysłucha nagrania, dowie się dlaczego. Chłopak przez całą noc kluczy po mieście, a za przewodnika służy mu głos Hannah. Staje się świadkiem jej bólu i osamotnienia, a przy okazji poznaje prawdę o sobie i otaczających go ludziach, której nigdy nie chciał stawić czoła. Z przeraźliwą jasnością dociera do niego, że nie da się cofnąć przeszłości, podobnie jak nie da się powstrzymać przyszłości...

Lets begin with a New Year


Nie ma to jak zakończyć stary rok chorobą, i przy okazji rozpocząć nowy chorobą. Dosłownie kilka dni przed Sylwestrem, tak dokładnie to w czwartek, rozchorowałam się na całego. Gorączka 39,4. Ból wszystkich mięśni i stawów. Po prostu masakra. A miałam tyle spraw jeszcze do załatwienia. Jednak od czwartkowego wieczoru, gdy wróciłam do domu, to już na dwór nie wychodziłam w ogóle. Dopiero jutro, gdy będę musiała zwlec się rano z łóżka do pracy, będę mogła opuścić ściany mojego mieszkania.

Ogólnie, to... Chciałam dzisiaj zrobić takie podsumowanie minionego roku, bo prawdę powiedziawszy to wydarzyło się bardzo dużo rzeczy. Tak dużo, że mam nadzieje, że o niczym nie zapomnę. Od czego powinnam zacząć? Hmm... Może od stycznia ubiegłego roku? Tak, to będzie idealne rozpoczęcie podsumowania.

And then came Christmas


Szczerze? Nie czuję, żeby Święta Bożego Narodzenia były coraz bliżej. Niestety, grudzień zleciał mi jak z bata strzelił i nie zrobiłam nawet połowy rzeczy, które chciałam zrobić do tej pory. Dlaczego tak się dzieje? Otóż... Wystarczy połączyć stałą pracę z "pracą dorywczą" i studiami. W pracy spędzam 8h, potem na kolejne niemal 2h idę do drugiej pracy, potem biorę się za projekty na uczelnie (których tak szczerze mówiąc, w tym semestrze jest strasznie dużo), a potem przychodzi weekend, który spędzam od rana do wieczora na uczelni. A gdzie w tym wszystkim znaleźć czas na porządki świąteczne? Na spotkania ze znajomymi? Jakoś tego po prostu nie widzę.
I chyba właśnie przez to nie czuję, żeby jutro miała być Wigilia, a pojutrze Święta Bożego Narodzenia. To wszystko wydaję mi się mega odległe. Nawet nie myślę o prezentach w tym roku. A jest to bardzo dziwne, bo... Zawsze uwielbiałam ten właśnie okres. Ale cała magia związana z tymi właśnie Świętami prysła kilka lat temu i nie potrafi wrócić niestety. Ponad to, fakt, że będą to pierwsze Święta bez mojej psiny wcale nie pomaga. Bo dla niej też zawsze kupowałam jakiś smakołyk pod choinkę.
I w sumie... To jak już jestem przy prezentach, to wciąż się zastanawiam co kupić mojej rodzinie. Bo mimo, że ustalaliśmy, że nic nie kupujemy (jest tak co roku), to pod choinką zawsze znajdzie się jakiś mały pakunek dla każdego.

No cóż... Pozostało mi w sumie, życzyć Wam tylko:

Zdrowych
Pogodnych
Radosnych
Spędzonych w rodzinnym gronie i miłej atmosferze
Świąt Bożego Narodzenia
WESOŁYCH ŚWIĄT! 

xoxo
kass

Book vs. E-Book


Dzisiaj będzie trochę inny post, ponieważ chcę się skupić na tym co jest lepsze, książka tradycyjna czy też tzw. e-book. Dlaczego akurat taki temat dzisiaj obrałam? Ponieważ wydaję mi się, że książki tradycyjne są obecnie coraz bardziej wypierane przez książki elektroniczne. Wszystko przez to, że elektronika idzie wciąż do przodu, a co się z tym łączy, sprzęt również jest udoskonalany. Właśnie przez to możemy czytać książki chociażby na naszych smartphone'a czy tabletach. Czytniki e-book'ów są nam kompletnie do tego nie potrzebne, chociaż są w dużej mierze wygodniejsze.
To wszystko skłania obecnego konsumenta do zakupy czy też ściągnięcia wersji elektronicznej książki, która czasami jest łatwiej dostępna od wersji tradycyjnej. Co ponadto skłania nas do korzystania z e-book'ów? Takie książki możemy ze sobą wszędzie zabrać, wystarczy wgrać je na naszego smartphone'a czy tablet, który mamy przy sobie. W ten sposób, ludzie dookoła nas nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że akurat czytamy książkę. Jednak to właśnie przez to, mówi się obecnie o tym, że ludzie są uzależnieni od elektroniki wszelakiego rodzaju.

First time ever in Paris


Minęło już troszkę czasu od mojej wycieczki do Paryża. Tak... Dobrze czytacie. Jakiś czas temu, a dokładniej, gdy był długi weekend listopadowy (11-13 listopada), wybrałam się do Paryża. Po raz pierwszy leciałam samolotem! Jejku... Cóż to były za przeżycia. Stres przed wyjazdem na lotnisko... Ale o tym za chwilę.

Na początek chyba powinnam Wam wytłumaczyć jak to się stało, że w ogóle wybrałam się do Paryża. Otóż... Czy pamiętacie mój ostatni post? Ten o facecie, którego poznałam w dniu wesele, na które z nim poszłam? Jeśli tak, to dobrze, a jeśli nie... To warto, żebyście się zapoznali właśnie z tym postem najpierw.

Otóż... Owy mężczyzna przebywa właśnie w Paryżu. I tak się złożyło, że zaprosił mnie do siebie, chociaż wcześniej już rozmawialiśmy o tym, że jeśli byłaby taka możliwość, to mogłabym się u niego pojawić. No i tak oto, dzień przed Dniem Wszystkich Świętych zaprosił mnie do siebie, a ja w mgnieniu oka kupiłam sobie bilety lotnicze. W sumie to wyszedł z tego taki lekki spontan. Ale powiem wam szczerze, że im było bliżej do wylotu, tym bardziej się obawiałam. Obawiałam się tego, jak to będzie po takim czasie znowu się z nim zobaczyć, tak normalnie. Bałam się, że to co się działo na weselu i te kilka dni po nim, że ta pewna relacja się gdzieś zagubiła przez te 2 miesiące czasu.

Bo przypadki chodzą po ludziach...

Potrzebowałam troszkę czasu, żeby zastanowić się nad tym co mogłoby być tematem kolejnego postu. I tak oto przychodzę do was z tematem, który... Czasem wydaję się być dziwny. Czy istnieje coś takiego jak przypadek?
Tak, jest to pytanie, które zadaję na początku posta i nie jestem do końca pewna czy będę wstanie na nie opowiedzieć. Dlaczego? Bo nie da się tego tak do końca wyjaśnić. Mogłabym tu filozofować (chociaż z filozofią nigdy nic nie miałam wspólnego), ale czy jest sens?
Jakiś czas temu poszłam na wesele. Nie miałam go w ogóle w planach. Po prostu zadzwoniła moja przyjaciółka i powiedziała, że jej znajomy szuka dziewczyny na imprezę i ona pomyślała... zgadliście... akurat o mnie. Po kilkunastu minutowej rozmowie telefonicznej, w końcu się zgodziłam. Nadmienię, że ten wypad był całkowitym spontanem ponieważ... Telefon dostałam DZIEŃ przed owym weselem. (Dobrze, że mam kilka sukienek w szafie i, że akurat w maju kupiłam nowiuśkie buciki do tańczenia.) I tak oto, poszłam na wesele z facetem, którego nie znałam (plusem tego wypadu było to, że moja przyjaciółka była ze swoim narzeczonym na tym weselu), ba... którego poznałam właśnie w DNIU wesela.
Pewnie teraz sobie myślicie, że mi odwaliło, że postąpiłam głupio czy coś... Ale wiecie co? Nie żałuję. Nie żałuję ani trochę, że zgodziłam się pójść na to wesele. Że zaryzykowałam, bo w sumie co miałam do stracenia? Relację z innym facetem, który miał mnie najwyraźniej w głębokim poważaniu. Tak... Jak to mówią, oko za oko. Jak on mnie olewa, to ja idę się zabawić. Postąpiłam wrednie? Możliwe, ale jakoś mi z tym dobrze.
Dlaczego tak właśnie piszę? Bo poznałam na prawdę fajnego faceta. Zabawnego, przystojnego, wygadanego, cholernie przystojnego (wiem, że o tym już było, ale no taka jest prawda). Strasznie fajnie nam się rozmawia. A na dodatek... Jestem cholernie szczęśliwa. Od czasu wesela, uśmiech praktycznie nie schodzi z mojej twarzy. Nabijam się sama z siebie, że mam non stop banana na ustach. Wiecie jak wygląda taki ciągły banan na ustach? Normalnie od rana, do wieczora. Nosz kurde... Aż się sama siebie boję (to jest tak pozytywne, że o jejku).

Ten post zaczęłam pisać jeszcze we wrześniu. Teraz, akurat po prawie półtorej miesiąca czasu wracam do niego. Dlaczego? Bo wciąż się zastanawiam czy coś takiego jak "przypadek" na prawdę istnieje.
Jeśli chodzi o faceta, o którym była mowa wyżej, to... Wciąż mamy ze sobą kontakt. I to bardzo dobry kontakt. Uśmiech dalej gości na mojej twarzy, szczególnie, gdy z Nim rozmawiam. Albo, gdy przypomnę sobie co też ciekawego lub zabawnego ostatnio wymyślił. Jedynym minusem jest odległość i pewna tęsknota. Bo na prawdę czuję, że brakuje mi go.
Więc czy mogę mówić o przypadku? Czy faktycznie przez przypadek poszłam na tamto wesele? Czy przez przypadek poznałam właśnie tego, a nie innego faceta? Sama nie wiem.
A Wam co ostatnio się przytrafiło przez "przypadek"? Piszcie koniecznie.

'Cause it's time to say goodbye for the last time...


Kiedy prawie dwa miesiące temu pisałam po raz pierwszy o stanie zdrowia mojego psa, miałam w sobie nieco więcej nadziei. Dzisiaj? Moja nadzieja umarła i przerodziła się w rozpacz.
Przez ostatnie dwa miesiące, podawałam Perle codziennie leki. Jeden lek był od samego początku, inne pojawiały się w trakcie. Nauczyłam się wykonywać zastrzyki, ponieważ musiałam podawać jej antybiotyk. Musiałam też zebrać się w sobie, by podawać jej kroplówki. Tak... Wiele się wydarzyło w ciągu tych dwóch miesięcy.
Około tygodnia temu stan Perły się pogorszył. W ciągu ostatnich dni było jeszcze gorzej. A dzisiaj? Dzisiaj pożegnałam moją przyjaciółkę. Pożegnałam moje maleństwo. Pożegnałam członka mojej rodziny.
To była najtrudniejsza decyzja jaką mogłam podjąć. Musiałam wziąć pod uwagę to, jak bardzo musi już moje maleństwo cierpieć. I szczerze? Nikomu nie życzę podejmowania właśnie takiej decyzji. Ja nie miałam już akurat innego wyjścia. Tylko tak mogłam jej ulżyć.
W tym momencie nawet nie wiem co chciałabym do końca tutaj napisać. Wiem, że w sumie cały ten post jest bez większego składu i ładu. Jednak mam nadzieję, że mnie zrozumiecie. Płaczę i piszę równocześnie. Nawet leki na uspokojenie nie są w stanie mi pomóc w tym momencie. Wszystko co mnie otacza w moim pokoju, przypomina mi o niej. Zdjęcia w albumie i te na tablicy. Jej zabawki. Jej koc. A teraz nawet i jej smycz oraz obroża, które leżą niedaleko mnie.
Ostatnie słowa, które jej powiedziałam, to to, że ją kocham. Taka jest prawda. Kocham moją Mordeczkę, mojego kanapowca, moją wredotę. Na te i inne ksywy reagowała tak samo jak na jej imię, Perełka.
A teraz żegnam się z nią pisząc tego posta. Jest to upamiętnienie jej istnienia. 

Żegnaj malutka, teraz już nie cierpisz.

Book vs. Movie - Harry Potter i Kamień Filozoficzny


Jest to nowa seria artykułów, która mam nadzieje, że się przyjmie na blogu. Otóż, wiele książek doczekało się swoich filmowych bądź też serialowych ekranizacji. I właśnie o tym będzie ta seria. Będę porównywać właśnie książki z ich ekranizacjami.
Na pierwszy rzut idzie Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Pamiętam, że na filmie byłam w kinie jeszcze w podstawówce, bo to właśnie wtedy była jego premiera. Jednak po książkę sięgnęłam dopiero w gimnazjum, gdy do kin weszła ekranizacja trzeciej części. Dlaczego tak się stało? Ponieważ to właśnie trzecia część przypadła mi najbardziej do gustu, ale o tym będę już pisać, gdy wezmę się za porównanie Więźnia Azkabanu.
Layout by kass.
With help: subtelpatterns, mruwisko, rinne-tworzy.